W ten sposób „Plastik” zdobył Ocean Spokojny. Konstrukcja statku opiera się na ok. 18-metrowej konstrukcji butelek pochodzących z recyklingu. Z surowca z odzysku wykonane zostały także żagle. Energia, z jakiej czerpie statek to przekształcona energia solarna oraz wiatrowa pozyskana poprzez siłownie wiatrowe zamontowane na pokładzie statku. Projekt najbardziej ekologicznego statku świata jest dziełem architekta Andy’ego Dovell’a. Jego budowa trwała cztery lata.
Autorem pomysłu jest aktywny działacz na rzecz ochrony środowiska David de Rothschild. Spadek, po bogatej rodzinie Rothschild‘a pozwolił mu na realizację i sfinansowanie proekologicznego przedsięwzięcia.
Głównym celem wyprawy było przepłynięcie przez Wielką Pacyficzną Plamę Śmieci – wyspę utworzoną przez nagromadzone w wyniku naturalnych prądów oceanicznych plastikowe odpady. Ogromna góra śmieci dryfuje pomiędzy Kalifornią a Hawajami. Jej masę szacunkowo określa się na 3,5 t a powierzchnię na 15 mln km2. Oceanolodzy są zdanie, iż cała ilość odpadów unoszących się w wodach Północnego Pacyfiku przekracza 100 mln ton. Obszar ten jest dwukrotnie większy od powierzchni Morza Północnego. Pacyficzna Plama Śmieci została odkryta 12 lat temu przez Charlesa Moore’a. Pomimo to problem jej istnienia nie został do tej pory rozwiązany.
Plastik zgromadzony nie pozostaje obojętny wobec tamtejszych ekosystemów. Pył plastikowy jak również większe kawałki trafiają do obiegu łańcucha troficznego oceanu. Połknięte przez ptaki i ssaki morskie odpady, zapychają ich przewód pokarmowy, co jej przyczyną śmierci blisko 100 tys. ssaków i miliona ptaków.
Nadrzędnym celem akcji było zwrócenie uwagi opinii publicznej na globalny problem odpadów w wodach. Ekipa z plastikowego statku udowodniła ponadto, że plastik po zużyciu nie musi stawać się bezużytecznym odpadem. Wykorzystany z pomysłem ma szansę na „drugie życie”. Butelkowy katamaran przez najbliższy miesiąc będzie można podziwiać w muzeum morskim w Sydney, potem pomysłodawca zamierza przekazać go do ponownego przetworzenia.
Autorem pomysłu jest aktywny działacz na rzecz ochrony środowiska David de Rothschild. Spadek, po bogatej rodzinie Rothschild‘a pozwolił mu na realizację i sfinansowanie proekologicznego przedsięwzięcia.
Głównym celem wyprawy było przepłynięcie przez Wielką Pacyficzną Plamę Śmieci – wyspę utworzoną przez nagromadzone w wyniku naturalnych prądów oceanicznych plastikowe odpady. Ogromna góra śmieci dryfuje pomiędzy Kalifornią a Hawajami. Jej masę szacunkowo określa się na 3,5 t a powierzchnię na 15 mln km2. Oceanolodzy są zdanie, iż cała ilość odpadów unoszących się w wodach Północnego Pacyfiku przekracza 100 mln ton. Obszar ten jest dwukrotnie większy od powierzchni Morza Północnego. Pacyficzna Plama Śmieci została odkryta 12 lat temu przez Charlesa Moore’a. Pomimo to problem jej istnienia nie został do tej pory rozwiązany.
Plastik zgromadzony nie pozostaje obojętny wobec tamtejszych ekosystemów. Pył plastikowy jak również większe kawałki trafiają do obiegu łańcucha troficznego oceanu. Połknięte przez ptaki i ssaki morskie odpady, zapychają ich przewód pokarmowy, co jej przyczyną śmierci blisko 100 tys. ssaków i miliona ptaków.
Nadrzędnym celem akcji było zwrócenie uwagi opinii publicznej na globalny problem odpadów w wodach. Ekipa z plastikowego statku udowodniła ponadto, że plastik po zużyciu nie musi stawać się bezużytecznym odpadem. Wykorzystany z pomysłem ma szansę na „drugie życie”. Butelkowy katamaran przez najbliższy miesiąc będzie można podziwiać w muzeum morskim w Sydney, potem pomysłodawca zamierza przekazać go do ponownego przetworzenia.
www.chronmyklimat.pl

