Gospodarka / Podatki / VAT

Yes, yes, yes! Niższe stawki podatku VAT ocalone! Czy aby na pewno jest się z czego cieszyć?
Przepisy unijne przewidują możliwość stosowania przez kraje członkowskie dwóch rodzajów stawek podatku od towarów i usług. Chodzi tu o minimum 15-procentowe stawki standardowe oraz stosowane do towarów i usług określonych w tzw. VI Dyrektywie VAT-owskiej minimum 5-procentowe stawki obniżone. Reguły regułami, a rzeczywistość swoje.
W toku prowadzonych (często niezwykle zajadłych) rozmów, poszczególne kraje uzyskiwały z czasem różnego rodzaju zwolnienia od rygoru obowiązywania wspomnianych reguł. Polska na przykład podczas starań o członkostwo wynegocjowała dość znaczące ustępstwa, które pierwotnie miały być stosowane do końca 2007 r. Ostatnio jednak Komisja Europejska zdecydowała o przedłużeniu tzw. okresu przejściowego do 31 grudnia 2010. Nadal więc będzie obowiązywać m.in.:
- stawka 0% na książki i czasopisma specjalistyczne;
- stawka 3% na wybrane produkty spożywcze, takie jak np. mięso, mleko;
- stawka 7% na usługi gastronomiczne i budowlano-remontowe.

Można jednak mieć wątpliwości, czy takie rozwiązanie okaże się na dłuższą metę korzystne. Komisja Europejska forsuje obecnie projekt rezygnacji ze stawek obniżonych i odpowiedniego zmniejszenia stawki standardowej. Co z tego, że mięso jest tańsze, skoro korzystają z tego również osoby bogate, które raczej nie potrzebują takich ulg. Być może lepszym rozwiązaniem byłaby więc podwyżka cen towarów i przekazywanie większej ilości pieniędzy na pomoc socjalną dla uboższych. Dopuszczenie do istnienia różnych stawek podatkowych wśród krajów unijnych może być też zachętą do prowadzenia przemytu. Pozostaje jeszcze problem, mianowicie odmiennego kształtowania się poziomu płac w poszczególnych państwach. Należałoby więc najpierw dążyć do stworzenia, względnej nawet równowagi w tej kwestii. Można to osiągnąć choćby przez wprowadzenie jednej, obowiązującej w całej Unii kwoty płacy minimalnej.

Takie rozwiązania mają jednak swych zagorzałych przeciwników. Przykładowo rezygnacja z zerowej stawki na książki może doprowadzić do obniżenia poziomu czytelnictwa i przyczynić się do upadku mniejszych wydawnictw. Poza tym nie jest chyba wielkim odkryciem, że jeśli coś jest tańsze, wtedy chętniej to kupujemy.  

Miejmy więc nadzieje, że istnieje jakiś "złoty środek", który pogodziłby te dwie, słuszne skądinąd koncepcje i był w stanie doprowadzić do ukrócenia procederu tzw. "wywalczania sobie" przez poszczególne państwa lepszych (w ich subiektywnym mniemaniu) warunków.
2007-08-14
/http://www.portfel.pl/