|
Portfel wagi ciężkiej- ile można zarobić na boksie?
Ring bokserski to nie tylko miejsce starć tytanów, ale też strefa od lat generująca duże pieniądze. Organizatorzy i zawodnicy doskonale zdają sobie sprawę, że poza sportowym współzawodnictwem boks to również dochodowy, wielomilionowy biznes.
Największe pieniądze od dawna pięściarze zarabiali w USA. Maksymalne zyski w historii boksu generują właśnie Amerykanie- Oscar de la Hoya, Mike Tyson i Evander Holyfield, których pojedynki były najbardziej dochodowe w ostatnich dwudziestu latach. Aktualnie najlepiej opłacanym bokserem świata jest również obywatel Stanów Zjednoczonych- Floyd Mayweather Jr. Na zarobki nie mogą narzekać także zawodnicy pochodzący z naszego kraju. Dariusz Michalczewski zgarniał miliony marek niemieckich za każde wejście na ring. Do dzisiaj jednak polskim rekordzistą jest Andrzej Gołota. Andrew za starcie z Mikiem Tysonem otrzymał podobno 3,8 mln dolarów. Najlepszy w tej chwili z naszych zawodników, czyli Tomasz Adamek w 2010 roku wzbogacił swoje konto o okrągły milion USD. Dzisiaj zarabia w setkach tysięcy dolarów, ale ciągle jest przed "strzałem życia". Mowa oczywiście o wrześniowej walce z Witalijem Kliczką we Wrocławiu. W tej chwili trudno szacować, ile dokładnie zarobią Adamek i jego rywal, bo umowa zawarta między zawodnikami przewiduje podział procentowy wygranej, ale na pewno wypłatę będzie można liczyć w milionach. Mówi się o co najmniej pięciu milionach USD w puli. ![]() Na walkach bokserskich zarabiają również media emitujące bokserskie starcia bezpośrednio z miejsca walki. Od lat ’70 w Ameryce sprawnie funkcjonuje system pay-per-view, preferowany przez stację HBO. Płatna transmisja telewizyjna bokserskiej gali kosztuje amerykańskiego abonenta od kilkunastu do kilkudziesięciu dolarów. Na taki wydatek nie mogą sobie jednak pozwolić wszyscy chętni i dlatego pod względem oglądalności nawet największych pojedynków Stany Zjednoczone nie mogą się równać z krajami, w których nie płaci się za osobną wydarzenie telewizyjne. Wyniki oglądalności pojedynczych walk bokserskich w krajach, w których transmisja jest udostępniana bezpłatnie sięga nawet kilkunastu milionów telewidzów, w przypadku gali transmitowanej na terenie USA z wykorzystaniem pay-per-view tak wielka widownia jest nierealna, ale to jednak w tym kraju organizuje się najbardziej dochodowe pojedynki. W Polsce system pay-per-view po raz pierwszy zastosowano podczas walki Tomasza Adamka z Witalijem Kliczko, ponieważ żadna z krajowych stacji nie zdecydowała się na wydanie około 1,5 mln euro za prawa do transmitowania pojedynku. Jednorazowy dostęp do tego wydarzenia sportowego kosztował Polaków 40 PLN, na czym zarobiła wybrana przez ludzi Kliczki telewizja. Bokserski biznes czerpie dochody również ze sprzedaży biletów, których ceny mogą sięgać nawet kilku tysięcy PLN. Koszt obejrzenia walki Adamek vs. Kliczko na wrocławskim stadionie waha się od 80 PLN do 2 950 PLN za miejsca przy samym ringu, połączone z pakietem VIP. Chęć zasiadania w tak zwanym „Złotym kręgu” wiąże się z wydatkiem rzędu 6 200- 6 500 PLN za miejsce, co oznacza ponad 3 miliony PLN wpływów za 500 spośród niemal 40 tys. miejsc. Profity z walk bokserskich czerpią również sponsorzy i patroni medialni, którzy skwapliwie zabiegają o umieszczenie swojego logo w miejscu walki lub na ubraniu zawodnika. Wygrana boksera objętego sponsoringiem oznacza dla firmy go sponsorującej prestiż, a tym samym wzrost zysków, wynikający z właściwej inwestycji. Kiedyś Tomasz Adamek powiedział – „Ring i moje walki w nim – to aspekt sportowy, wszystko, co poza ringiem – to biznes” i w obliczu powyższego zestawienia nie można się z nim nie zgodzić.
2011-09-15
|


