Prestiż / Biznes klasa / Sport

„Wszystko co poza ringiem – to biznes” – rozmowa z Tomaszem Adamkiem
Poprzez kolejne zwycięstwa w boksie zawodowym już w wadze ciężkiej, rozsławia polski hymn za oceanem. W specjalnym wywiadzie dla Portfel.pl Tomasz Adamek; o swoich planach inwestycyjnych, powiązaniach między boksem a biznesem oraz najbliższej przyszłości.
1. Kiedy ministrant z Gilowic pierwszy raz pomyślał o boksowaniu?
To było ponad 20 lat temu. Grałem w piłkę, bo wszyscy w mojej miejscowości grali. W domu cztery siostry próbowały kształtować mój charakter, często przy użyciu rąk. I tak w wieku 12 lat pomyślałem pierwszy raz o uprawianiu boksu, jako formie wyżycia się.
2. Już wtedy wiedziałeś, że będzie to Twój sposób na życie?
Byłem jeszcze za młody, aby zakładać, że boks będzie dla mnie szansą na zarabianie pieniędzy. Najpierw były walki za dyplom, puchar, nagrodę rzeczową – bardzo rzadko za kopertę z symboliczną kwotą. Boks amatorski to głównie areny walk o tytuły: mistrzostwa Polski, Europy czy igrzyska olimpijskie. Z czasem dojrzałem do tego, aby pójść w ślady Andrzeja Gołoty czy Darka Michalczewskiego, którzy z uprawiania boksu zrobili sobie źródło utrzymania.
3. Czy pieniądze, jakie udało im się zdobyć, stanowiły dla Ciebie silną motywację?
Aby sukces sportowy przekuć na wynagrodzenie za pracę w ringu musiałem ciężko pracować, również poza ringiem. Pierwsze lata na zawodowym ringu to kompletna klapa finansowa – tak jak to zwykle bywa w biznesie. Po pojawieniu się pierwszych dużych pieniędzy przyszło wewnętrzne uspokojenie, że podjąłem właściwą decyzję. Od tamtego czasu wystąpił klarowny podział: ring i moje walki w nim – to aspekt sportowy, wszystko inne poza ringiem – to biznes. Ten właśnie podział stanowił dla mnie motywację do uprawiania boksu.
4. Co Twoim zdaniem łączy biznes i boks?
Boks jak każda dyscyplina sportu musi mieć solidne podstawy finansowe. Źródła finansowania boksu to szeroko rozumiane działania biznesowe. Formy takie jak sponsoring, sprzedaż praw do wizerunku sportowca czy działania reklamowe są głównym elementem łączącym biznes z boksem. Obie strony tego współdziałania osiągają wymierne korzyści. Przykładem tego, jak dobrze może funkcjonować biznes w boksie, jest stacja telewizyjna Polsat. Postawiła na transmisje walk bokserskich, a ostatnio nawet zajęła się organizacją gali boksu, bo z punktu widzenia biznesowego stało się to opłacalne.
5. Jeśli nie boks to co? Gdzie byłbyś dzisiaj?
Jest to trudne pytanie. Wydaje mi się, że osiągnąłem swoją pozycję sportową i biznesową w wyniku świadomego działania. Wybrałem boks, bo alternatywa życia w Gilowicach i poszukiwania tam pracy zarobkowej praktycznie nie istniała. Uznałem, że to boks powinien być dla mnie szansą ustawienia życia w dłuższej perspektywie czasu. Ten plan na początku nie był idealny, ale ostatnie lata potwierdziły słuszność mojego wyboru. Wyjechałem do USA, aby być bliżej światowej elity boksu i mieć lepsze warunki do trenowania. Nie patrzę wstecz, bo to nic nie zmieni. Koncentruję się na bieżącym planowaniu kariery sportowej. Nie ukrywam jednak, że częściej zadaję sobie pytanie, co będę robił po zakończeniu kariery.
6. Ile trzeba zainwestować, aby wkroczyć na zawodowy ring?
W pierwszym okresie potrzebne są pieniądze na odzież sportową, opłacenie trenerów czy siłowni. Im wyżej w rankingu, tym więcej pojawia się kosztów, choćby opłacenie sparingów, wyjazdy, obozy treningowe, odżywki, badania lekarskie. W sytuacji, gdy w okolicy jest klub bokserski, te wydatki nie muszą być duże. W boksie zawodowym pojawia się menedżer i promotor, na barkach których spoczywają te koszty. Oczywiście odlicza się je od gaży boksera, ale zawsze powinno zostać na wynagrodzenie pięściarza…
7. W co Tomasz Adamek lokuje swoje, okupione ciężką walką pieniądze?
Ostatnio ulokowałem spore pieniądze kupując duży dom z ogrodem w aglomeracji Jersey City w USA. Musiałem stworzyć warunki do normalnego funkcjonowania mojej rodziny w USA. Nadwyżki finansowe trzymam na koncie bankowym w postaci lokat.
8. Inwestowanie leży w kręgu Twoich zainteresowań?
Boję się inwestowania aktywnego w różnych instrumentach finansowych, gdyż się na tym nie znam i obawiam się utraty oszczędności. Ostatni kryzys był dobrym ostrzeżeniem przed pochopnym inwestowaniem. Wiem, że to może być opłacalne, ale wymaga osobistego śledzenia wielu spraw z tym związanych. Ja na razie nie mam na to czasu.
9. Czy Twoim zdaniem, utalentowani polscy bokserzy mają szansę zbudować międzynarodową karierę, trenując wyłącznie w kraju?
Najpierw trzeba wykazać się w kraju i wyrobić sobie sportowy znak jakości. Później poszukiwać osób do roli menedżera czy promotora, które zajmą się prowadzeniem dalszej kariery. Ważną osobą jest trener, bo to on jest odpowiedzialny za rozwój sportowy. Jednakże wielki boks zawodowy rozgrywa się poza Polską i z tym trzeba się liczyć.
10. A zatem emigracja i współpraca z zagranicznymi promotorami to jedyna droga do sukcesu w tej branży?
Znajomość tych realiów nakazuje szukać swojej szansy w Europie, a najlepiej w USA, czyli w kolebce boksu zawodowego. Nie jest łatwo wejść do elity bokserów świata. Trzeba mieć nie tylko sukcesy sportowe, ale również szczęście do promotora…, no i dużo zdrowia. Jeśli walczysz w sposób widowiskowy, skuteczny, to telewizja szybko cię wychwyci. To stacje telewizyjne, takie jak HBO czy SHOWTIME, bardzo często decydują o wielkich karierach bokserów zawodowych.
11. Ale Ty zawsze pamiętasz o swoich korzeniach…
Jestem człowiekiem wychowanym w poczuciu więzi rodzinnej, czy z Ojczyzną. Bardzo odpowiedzialnie traktuję fanów boksu, którym dostarczam wiele emocji, walcząc w ringu. W Polsce mam liczną widownię, ale przez niecałe dwa lata zbudowałem wielką widownię w USA i innych krajach. Wiem jednak, że to poczucie polskości na emigracji jest wyrażane w postaci choćby licznych zgromadzeń na moich walkach. Polonia amerykańska wraz ze mną demonstruje na moich walkach swoje przywiązanie do barw narodowych czy hymnu. Osobną sprawę stanowi nieformalny hymn polskiej emigracji, jakim stał się utwór ,,Pamiętaj” Funky Polaka, przy którym wychodzę do ringu. W tym wszystkim widać przywiązanie do korzeni narodowych.
12. Zwykło się mówić, że sport to zdrowie. Ile zdrowia kosztuje sukces na ringu?
Boks jest sportem, w którym oprócz uprawiania szermierki na pięści pojawia się również cierpienie fizyczne. Ale trzeba przyznać, że jest to mniej urazowa dyscyplina sportowa niż np. piłka nożna. Jak wchodzę do ringu, to wiem, po co tam idę. Wszystko sprowadza się do jednego: albo ja pokonam przeciwnika, albo on pokona mnie. Mogę, w myśl obowiązujących reguł atakować, ale mogę się też bronić. Wybór należy do mnie i na to wszystko mam bardzo mało czasu. Staram się o tym pamiętać i unikać ciosów rywala – a jak dobrze boksuję, to nie tracę zdrowia.
13. Ten przepis na sukces wydaje się prosty, ale wymaga wyjątkowej determinacji i sił psychicznych.
Nauczyłem się tego przez lata. Każdy pewnie zapyta, jak się do tego dochodzi, skąd tak silna psychika przed walką. Otóż w moim przypadku sprawa sprowadza się do odwołania się do wiary w Boga. Modlitwa przed walką kończy mój długi trening psychiczny, który każdego dnia uprawiam równolegle z treningiem fizycznym. Codzienne obcowanie z Bogiem, wyznawanie wiary w przeznaczenie pozwala mi czerpać nieograniczone siły do wysiłku fizycznego. Są małe momenty zwątpienia, ale jak zwykle szukam wsparcia w rodzinie, u znajomych czy w kościele. Otaczam się teraz ludźmi, którzy mi dobrze życzą i pomagają w uprawianiu trudnej dyscypliny sportu. To dzięki nim mogę bez obaw stawiać sobie coraz wyższe cele.
14. Wsparcie kibiców okazuje się pomocne w stanie podwyższonej adrenaliny czy raczej rozbija Twoją koncentrację?
Osobiście potrzebuję wsparcia fanów. Czuję atmosferę wywołaną przez fanów boksu. To dla nich walczę, bo gdyby było inaczej walczyłbym gdzie indziej, bez widowni. Wychodzę do ringu już skoncentrowany, a reakcja publiczności jest tylko stanem podtrzymującym moją koncentrację. Udana akcja kwitowana aplauzem widowni, też do mnie dociera. Walczy mi się wtedy luźniej, pewniej.
15. Oprócz rosnącej rzeszy oddanych fanów, przybywać może również osób, którym Twoje sukcesy są nie na rękę. Czy kolejnym zwycięstwom wtórują również głosy krytyki?
Krytyka bez uzasadnienia zaczyna wywoływać pytania: czy komuś nie zależy na tym, aby pomniejszyć moje sportowe osiągnięcia? Zwykle autorzy krytyki milkną dość szybko, bo na dłuższą metę nie znajdują powodów do dalszego krytykowania. Zwykle jest tak, że ilość pochlebnych ocen tłumi pojedyncze głosy krytyki. Jednym słowem i w boksie mam do czynienia z tolerancją i prawem do swobodnej oceny. Ważne, aby moi krytycy nie naruszali mojej godności jako człowieka, bo wtedy muszą liczyć się z odpowiedzialnością prawną.
16. Gdzie w najbliższym czasie będzie można oglądać Twoją walkę?
Zawsze w telewizji Polsat, która będzie do końca mojej kariery pokazywać wszystkie moje walki. Na żywo zapraszam do hal sportowych, gdzie będą organizowane gale boksu z moim udziałem. Zapewne będzie to USA, Polska, bądź inny kraj europejski. Wszystko zależy od doboru przeciwnika na kolejną walkę.
17. Myślisz czasem o dalekiej przyszłości i o tym, czym chciałbyś się zająć po zakończeniu swojej kariery?
Zajmę się pewnie jakimś biznesem w USA lub w Polsce. Pewne przemyślenia już miałem, ale wszystko się ciągle zmienia i trudno już dziś na wybór ostateczny. Jest wiele uwarunkowań, które będą miały decydujący wpływ na moją decyzję.
Liczę, że jak się spotkamy za rok, będzie znacznie bliżej mojej ostatecznej decyzji w sprawie przyszłości.
/http://www.portfel.pl/