Nie każdy kierowca tira zarabia po 10 tysięcy miesięcznie, choć takie kwoty często pojawiają się w ogłoszeniach. Rzeczywiste pensje mocno różnią się między jazdą po kraju a trasami międzynarodowymi, a także między małymi firmami a dużymi flotami. Dieta, system pracy, rodzaj umowy i typ naczepy potrafią zmienić finalną wypłatę o kilka tysięcy złotych. Poniżej rozłożone są na czynniki pierwsze realne zarobki kierowców ciężarówek w Polsce, z przykładami stawek, które faktycznie pojawiają się na paskach wypłat, a nie tylko w reklamach rekrutacyjnych.
Od czego zależą zarobki kierowcy tira?
Różnica między „słabą” a „bardzo dobrą” pensją kierowcy potrafi sięgnąć 3–4 tys. zł netto. Nie wynika to z jednego czynnika, tylko z ich kombinacji.
- Rodzaj tras – krajówka, międzynarodówka, kierunki (UE, Skandynawia, południe, Anglia).
- System pracy – codziennie w domu, 2/1, 3/1, ciągła jazda zagraniczna z okazjonalnym zjazdem.
- Typ naczepy – standard, chłodnia, cysterna, zestawy ponadgabarytowe.
- Rodzaj umowy – umowa o pracę, umowa zlecenie, działalność (B2B, samozatrudnienie).
- Doświadczenie i „czysta” karta – staż, brak szkód, znajomość języków.
- Firma – polska mała, średnia, duża flota, oddział zagranicznej spółki.
Rozsądny przedział dla kierowcy tira w Polsce to najczęściej od 5 000 do 10 000 zł netto, w skrajnych przypadkach trochę mniej lub więcej – w zależności od powyższych czynników.
Warto pamiętać, że oficjalna pensja z umowy to jedno, a realne wpływy na konto (z dietami i premiami) to drugie. To właśnie dodatki są głównym „nośnikiem” pieniędzy w transporcie.
Ile zarabia kierowca tira na trasach krajowych?
„Krajówka” kusi tym, że kierowca zwykle częściej bywa w domu. Finansowo nie jest to jednak topka rynku.
Najczęstszy przedział zarobków kierowcy ciężarówki na trasach po Polsce to 4 500–7 000 zł netto. Dolne widełki dotyczą mniejszych firm, prostszych tras i pracy głównie od poniedziałku do piątku. Górne – firm, które wymagają częstszych nocy w kabinie, pracy w weekendy i elastyczności czasowej.
Typowy model na krajówce wygląda tak: niewysoka pensja zasadnicza na umowie (np. 3 600–4 500 zł brutto) + dodatki za kilometry, ryczałty noclegowe i premie. W praktyce to właśnie dodatki podbijają wypłatę o 1 500–3 000 zł.
Niektóre firmy na trasach krajowych wprowadzają systemy zmianowe lub skrócone tygodnie (4 dni pracy, 3 dni wolnego) – wtedy wynagrodzenie często oscyluje bliżej 4 500–5 500 zł netto, bo płaci się za większy komfort życia, nie za maksymalną liczbę godzin za kółkiem.
Zarobki kierowcy tira na trasach międzynarodowych
Najwyższe realne zarobki w transporcie drogowym w Polsce dotyczą kierowców jeżdżących po Europie. Tu robi różnicę nie tylko sama „międzynarodówka”, ale też system zjazdów.
System 2/1, 3/1 i długie wyjazdy
System 3/1 (trzy tygodnie w trasie, tydzień w domu) jest jednym z najbardziej opłacalnych w przeliczeniu na miesiąc pracy. Kierowcy w takim trybie potrafią realnie wyciągać 8 000–10 000 zł netto, a w niektórych firmach (chłodnie, trudniejsze kierunki, duże floty) nawet więcej.
System 2/1 (dwa tygodnie jazdy, tydzień wolnego) oznacza nieco niższe wpływy, bo mniej dni spędzonych w trasie. Tu typowy przedział to 6 500–8 500 zł netto. Dla części osób jest to rozsądny kompromis między zarobkami a życiem prywatnym.
Firmy działające głównie w relacjach PL–DE–BENELUX często oferują coś w rodzaju przedziału podstawowego: „od 300 zł do 500 zł za dzień w trasie” (licząc diety, ryczałty, premie). W praktyce przy 20–22 dniach w miesiącu daje to wspomniane widełki 6 000–10 000 zł na rękę.
Wyższe stawki można spotkać przy: Skandynawii, Anglii, nocnych promach, wymagających załadunkach. Tam ryzyko i odpowiedzialność są większe, więc i finalne kwoty bywają wyższe niż średnia rynkowa.
Specjalistyczne naczepy i „lepsze” kierunki
Klasyczna plandeka to standard rynku. Kto szuka wyższych zarobków, zwykle celuje w chłodnie, cysterny, ADR, ponadgabaryty. Wiąże się to z dodatkowymi uprawnieniami i realnie większą odpowiedzialnością, ale różnica w wypłacie potrafi być wyraźna.
Przykładowo, legalnie pracujący kierowca na cysternie chemicznej, w systemie 3/1, przy dobrym szefie i rozsądnych kilometrach, może liczyć na 9 000–11 000 zł netto miesięcznie. Nie jest to jednak poziom startowy, tylko efekt kilku lat doświadczenia i czystego przebiegu zatrudnienia.
Jeżdżenie na „lepsze kierunki” zwykle wymaga przynajmniej podstawowej znajomości języka i ogarnięcia w papierach. Firmy niechętnie puszczają „świeżaków” na trudne, dobrze płatne trasy, bo każde większe potknięcie na zachodzie Europy kosztuje realne pieniądze.
Umowa o pracę vs B2B – co naprawdę się opłaca?
Coraz częściej kierowcy tirów pracują na B2B, czyli na działalności gospodarczej. Na pierwszy rzut oka kwoty na fakturze wyglądają świetnie, ale trzeba je rozsądnie rozebrać na części.
- Umowa o pracę – pewna podstawa, urlop, chorobowe, świadczenia emerytalne, ale niższa kwota „na rękę” przy tym samym koszcie dla pracodawcy.
- B2B – wyższa kwota brutto „na fakturze”, ale samodzielne opłacanie składek, podatków i brak typowego etatowego bezpieczeństwa.
Typowy przykład z rynku: firma oferuje na B2B „12 000–14 000 zł na fakturę” przy międzynarodówce. Po odliczeniu składek ZUS, podatku i kosztów prowadzenia działalności, realnie zostaje około 9 000–10 500 zł. Przy umowie o pracę w tej samej firmie, ten sam kierowca miałby np. 7 000–8 500 zł netto, ale z pełnym pakietem socjalnym.
Nie ma jednej słusznej opcji – B2B często bardziej opłaca się osobom bez dużych zobowiązań, nastawionym na maksymalizowanie zarobków „tu i teraz”. Umowa o pracę daje większy spokój i przewidywalność, co bywa ważniejsze niż dodatkowe kilkaset złotych miesięcznie.
Co naprawdę zostaje „na rękę” – przykładowe wyliczenia
Kierowca początkujący vs doświadczony międzynarodowiec
Początkujący kierowca, świeżo po kursie, zatrudniony na trasach krajowych, może liczyć realnie na 4 500–5 500 zł netto. W ogłoszeniach pojawiają się wyższe kwoty, ale często dotyczą one już „rozjeżdżonych” pracowników, którzy bez problemu wyrabiają normy.
Po 2–3 latach doświadczenia, przejściu na międzynarodówkę w systemie 2/1, realny poziom zarobków zwykle wskakuje na 6 500–8 000 zł netto. To jest taki „standardowy” stan, który większość ogarniętych kierowców osiąga bez specjalnych kombinacji.
Doświadczony kierowca z dobrą opinią (bez szkód, z referencjami, znajomością języka) w systemie 3/1, na sensownych kierunkach, w porządnej firmie, potrafi wyciągać stabilne 8 500–10 000 zł netto. Wyższe kwoty pojawiają się, ale najczęściej są okupione bardzo długimi pobytami w trasie i pracą praktycznie „na okrągło”.
Warto pamiętać, że w transporcie łatwo jest „podkręcić” wypłatę dodatkowymi weekendami, wydłużeniem pobytu w trasie czy braniem „awaryjnych” zleceń. Pytanie, gdzie każdy stawia swoją granicę zmęczenia i zdrowego rozsądku.
Samotny kierowca vs kierowca z rodziną
Dla singla zarobki rzędu 8 000–9 000 zł netto i system 3/1 mogą być świetną okazją do szybkiego odłożenia gotówki. Koszty życia są wtedy stosunkowo niewielkie, a większość czasu i tak spędza się w kabinie.
Dla kierowcy z rodziną sprawa wygląda inaczej. Przy podobnych zarobkach, ale długich pobytach poza domem, trzeba liczyć się z dodatkowymi kosztami: opieką nad dziećmi, logistyką życia rodzinnego, często też większym wydawaniem pieniędzy „na mieście” podczas krótkich zjazdów.
Dlatego wielu doświadczonych kierowców po kilku latach intensywnej międzynarodówki schodzi na krajówkę lub spokojniejsze relacje, godząc się na spadek wypłaty do 5 500–7 000 zł netto, ale zysk w postaci normalnego życia domowego.
Jak podnieść swoje zarobki jako kierowca tira?
Zwiększenie pensji kierowcy tira to nie tylko kwestia „zmiany firmy na lepszą”. Czasem więcej daje przemyślane podejście do własnej ścieżki.
- Wejście w specjalistyczne naczepy – chłodnie, ADR, cysterna, ponadgabaryty.
- Zdobycie dodatkowych uprawnień (ADR, obsługa dźwigów HDS, itp.).
- Zmiana systemu pracy na bardziej intensywny (np. 3/1 zamiast 2/1).
- Przejście do większej, stabilnej firmy z wyższymi stawkami dziennymi.
- Poprawa znajomości języka – otwiera dostęp do lepiej płatnych tras i firm.
Rynek nie jest idealny, ale dla ogarniętego kierowcy, który dba o swoją opinię, terminy i sprzęt, pracy nie brakuje. Stawki w branży rosną wolniej niż oczekiwania, ale wciąż pozwalają zbudować solidne zarobki – pod warunkiem, że świadomie wybiera się trasy, system i typ zatrudnienia, zamiast łapać pierwszą lepszą ofertę z krzykliwym hasłem o „zarobkach do 12 000 zł”.
